Wobbler, „From Silence to Somewhere” (2017)

Wobbler From Silence to Somewhere Gitarą Rysowane

Wobbler to kolejny po Professor Tip Top norweski zespół, o którego muzyce przychodzi mi pisać na Gitarą Rysowane. A to za sprawą czwartego studyjnego wydawnictwa tej formacji zatytułowanego „From Silence to Somewhere”.

Wobbler From Silence to Somewhere Okładka Gitarą RysowaneZespół Wobbler powstał wiosną 1999 roku. Muzycy pragnęli cofnąć się w czasie i tworzyć brzmienia charakterystyczne dla lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Plany te udało im się w pełni zrealizować na trzech poprzednich wydawnictwach studyjnych. Zawarta na nich muzyka spokojnie mogłaby ukazać się w złotej erze rocka progresywnego, a nie na początku dwudziestego pierwszego wieku: „Hinterland” (2005), „Afterglow” (2009) oraz „Rites At Dawn” (2011).

Muzykę z poprzednich płyt zespołu, z których szczególnie bliska jest mi „Hinterland”, charakteryzowały długie, wielowątkowe kompozycje przywołujące skojarzenia z dokonaniami takich zespołów jak Yes, King Crimson, Emerson, Lake & Palmer, czy Premiata Forneria Marconi. Przykładów wpływów reprezentantów klasycznego rocka progresywnego w muzyce Norwegów można znaleźć zresztą więcej, jednak nie ma w tym większego sensu. Udało się bowiem zespołowi Wobbler stworzyć oryginalne brzmienie, po którym można ich muzykę łatwo rozpoznać.

Wobbler Gitarą Rysowane

Płytę „From Silence to Somewhere” zespół nagrał w składzie Lars Fredrik Frøislie (instrumenty klawiszowe, śpiew), Kristian Karl Hultgren (bas), Martin Nordrum Kneppen (bębny, perkusja), Andreas Wettergreen Strømman Prestmo (śpiew, gitara, dzwonki, perkusja), Geir Marius Bergom Halleland (gitara, śpiew). Składają się na nią zaledwie cztery kompozycje. Otwierający płytę tytułowy utwór pokazuje w pełni możliwości muzyków. Ponad dwudziestominutowa kompozycja zawiera wszystko to, za co można pokochać muzykę norweskiej formacji: analogowe brzemiennie, wielowątkowość, ciekawe melodie oraz kunszt wykonania.

Po rozbudowanej kompozycji otwierającej album pozwala odpocząć urocza trwająca zaledwie dwie minuty miniaturka Rendered in Shades of Green. Kolejne kompozycje zamieszczone na „From Silence to Somewhere” to dwa, nieco mnie od tytułowego rozbudowane utwory, jednak nie ustępujące mu poziomem skomplikowania oraz wykonania. Całość trwa zaledwie czterdzieści siedem minut, ale wystarczająco dużo by zabrać słuchacza w pełną muzycznych doznań podróż. Nie ma na tej płycie zbędnych dźwięków, jest tylko esencja znakomitego rocka progresywnego, brzmiącego jak za dawnych dobrych lat.

Czwarty studyjny album grupy Wobbler to bardzo udane wydawnictwo, które z każdym kolejnym przesłuchaniem zyskuje na jakości. „From Silence to Somewhere” powinno się znaleźć w płytotece każdego fana prog-rocka.

Utwory
1. From Silence to Somewhere (21:00)
2. Rendered in Shades of Green (2:05)
3. Fermented Hours (10:11)
4. Foxlight (13:19)

Print Friendly, PDF & Email

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. 29 października 2017

    […] pisałem o bardzo udanym czwartym studyjnym albumie norweskiego zespołu Wobbler, a już w moim odtwarzaczu pojawiły się dwie kolejne płyty pochodzące z kraju fiordów. Piąty […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.