Steven Wilson, „To The Bone” (2017)

Steven Wilson To The Bone Gitarą Rysowane

Steven Wilson jest artystą podążającym własną ścieżką. Jego wydawnictwa potrafiły zaskoczyć słuchaczy spodziewających się kolejnych utworów w dobrze znanym stylu. Zmieniała się muzyka na płytach kierowanego przez Wilsona zespołu Porcupine Tree, zmienia się także na jego solowych albumach. Jego pierwsze trzy solowe wydawnictwa zawierały trudną progresywną muzykę, której trzeba było dać sporo czasu, aby w pełni docenić jej urok. Płyta „Hand. Cannot. Erase” (2015) przyniosły pewne uproszczenie muzycznego stylu Stevena Wilsona, oferując bardziej przebojowe kompozycje, pozostające jednak w klimacie wcześniejszych dokonań artysty. Wydana właśnie „To The Bone” to kolejny, tym razem nieco bardziej radykalny, krok Wilsona w kierunku ambitnego popu.

Steven Wilson To The Bone Okładka Gitarą RysowaneO ile twórczość Stevena Wilsona, czy to w ramach Porcupine Tree, czy solowa należała do bardziej wymagających od słuchaczy, o tyle jego trwająca przygoda z Avivem Geffenem pod szyldem Blackfield pokazuje go jako twórcę (współtwórcę) bardziej piosenkowego repertuaru. Przebojowe kompozycje zamieszczone na pięciu albumach tego projektu łatwo wpadają w ucho, pozbawione są jednak błahości muzyki popularnej głównego nurtu. Na „To The Bone” Wilson zbliżył się w kierunku rozwiązań prezentowanych na płytach Blackfield, dodając do nich trochę progresywnego skomplikowania, czego dowodem choćby utwór People Who Eat Darkness, którego fragmenty przypominają mi brzmienie wspomnianego projektu.

„To the Bone” to płyta, która budzi we mnie skojarzenia z albumem „So” Petera Gabriela. Oba wydawnictwa to piąte solowe płyty twórców. „So” Gabriela także był ukłonem w kierunku muzyki pop, co w połączniu z unikalnym stylem byłego wokalisty Genesis, przyniosło mu komercyjny sukces przy zachowaniu wysokiego poziomu artystycznego wydawnictwa. „To the Bone” to najbardziej popowe solowe wydawnictwo Wilsona, na którym wiele kompozycji ma potencjał na stanie się przebojem. I nie dotyczy to tylko wyraźnie inspirowanej dokonaniami zespołu ABBA kompozycji Permanating, która wydana w latach osiemdziesiątych pewnie zawojowałaby listy przebojów. Duet z Ninet Tayeb w piosence Pariah przypomina mi Don’t Give Up, w którym Peter Gabriel zaśpiewał razem z Kate Bush. Zresztą piosenki te zdaje łączyć także warstwa liryczna.

 

 

Steven Wilson śpiewa o współczesnym świecie, o lękach odczuwanych przez próbujących poradzić sobie z ponowoczesnością ludzi. Poszukiwanie siebie w chaosie płynnego świata, poczucie wyobcowania, pragnienie ucieczki z rzeczywistości domagającej się nieustannej uwagi to tylko kilka wątków przewijających się w tekstach na „To The Bone”. Jest w tych tekstach także wiele typowej dla Wilsona melancholii i smutku. Jednak jego nowego wydawnictwa nie należy postrzegać jako koncept albumu, gdyż od czasu do czasu Steven Wilson pozwala sobie na odejście od tych dominujących wątków tematycznych.

Choć na „To The Bone” przeważają krótsze, bardzie zwarte kompozycje, pojawia się też jedna bardziej złożona kompozycja, Detonation. Rozwijający się powoli utwór z każdą chwilą nabiera mocy, a jego pełne gitarowych popisów zakończenie zadowoli każdego wielbiciela bardziej klasycznego rocka progresywnego. Spodoba się im pewnie też pięknie rozwijający się Refuge, który zawiera wiele charakterystycznych dla muzyki Wilsona elementów. Album zamyka piękna, wyciszająca kompozycja Song Of Unborn, która prawdopodobnie stanowi jedno z najlepszych zwieńczeń płyt tego artysty.

Steven Wilson TTB Gitarą Rysowane

Jak większość ostatnich wydawnictw Stevena Wilsona „To The Bone” ukazuje się także w wersji Blue Ray. Poza materiałem muzycznym dostępnym na podstawowej wersji zawiera ona także teledyski do utworów Pariah i Song Of I oraz film pokazujący proces powstawania albumu zatytułowany Ask Me Nicely – The Making of To The Bone. Audiofile znajdą na nim miksy „To the Bone”.

Najnowszy album Stevena Wilsona z pewnością wywoła sporo dyskusji wśród fanów artysty. Dla tych, którzy oczekiwali kolejnego ambitnego prog-rockowego wydawnictwa, album „To the Bone” może okazać się zawodem, krokiem w niewłaściwą stronę. Dla tych, którzy akceptują muzyczne wybory Wilsona i gotowych śledzić jego różnorodne muzyczne inkarnacje, „To The Bone będzie przyjemną muzyczną przygoda. Nie jest to wydawnictwo na miarę „The Raven That Refused To Sing (And Other Stories)”, ale im lepiej poznaję nową płytę Stevena Wilsona, tym bardziej się do niej przekonuję. Spróbujcie:

Utwory
1. To The Bone (6:41)
2. Nowhere Now (4:03)
3. Pariah (4:46)
4. The Same Asylum As Before (5:14)
5. Refuge (6:43)
6. Permanating (3:34)
7. Blank Tapes (2:08)
8. People Who Eat Darkness (6:02)
9. Song Of I (5:21)
10. Detonation (9:19)
11. Song Of Unborn (5:55)

Print Friendly, PDF & Email

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. 11 stycznia 2018

    […] przywołuje, przynajmniej u mnie, skojarzenia z wydanym także w ubiegłym roku albumem Stevena Wilsona „To The Bone”. Kiedy pierwszy raz usłyszałem utwór Madeleine Crumbles, natychmiast skojarzył mi się z […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.